Jak spaliłem tłuszcz w niecałe pół roku

Kto z nas nie miał nigdy problemu z dodatkowymi kilogramami, których chciał się pozbyć? Na pewno ja miałem – i nie była to chwila, lecz parę lat. Jak ostatecznie udało mi się schudnąć?

Musiałem ostro wziąć się za spalanie tłuszczu

spalanie tłuszczuNajlepszym sposobem, by wziąć się za odchudzanie jest się do tego zmusić. Postanowiłem kupić sobie roczny karnet na siłownię, który był wówczas bardzo drogi, i za który musiałem płacić raty niezależnie od tego czy chodziłem tam czy nie. Było to bardzo motywujące – w końcu szkoda byłoby mi płacić co miesiąc niemałe pieniądze tylko po to, by karnet leżał w szafce nieużywany. Tam z kolei była cała masa przyrządów ułatwiających spalanie tłuszczu – mogłem zarówno pakować jak siłacze, którzy tam przychodzili, jak i prowadzić sobie spokojny, regularny trening na rowerkach czy bieżni. Oczywiście spalając tłuszcz znacznie lepiej wychodziłem na regularnym i spokojnym treningu, ale nie potrafiłem odmówić sobie od czasu do czasu drobnej przyjemności, jaką było podnoszenie sztang czy ciężarów tak, że na drugi dzień miałem zakwasy. Było to coś cudownego – po trzech miesiącach tak się przyzwyczaiłem do siłowni, że nawet gdybym nie miał już tego karnetu, który zmuszał mnie do chodzenia tam, to i tak byłbym stałym klientem. Podczas treningu zapominałem o całym otaczającym mnie świecie skupiając się na tym, by pobić kolejne swoje ograniczenie. Nawet nie zauważyłem kiedy spalanie tłuszczu dobiegło końca, a zaczęła się rzeźba. Po pół roku z misiowatego grubaska stałem się szczupłym chłopakiem z delikatnymi zarysami mięśni.

Siłownię od serca polecam każdemu – nawet osobom, które nie muszą chudnąć. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy tak wiele czasu spędza się przy komputerze w pozycji siedzącej przez cały dzień, warto jest wybrać się gdzieś, gdzie będzie można się porozciągać.